Blog > Komentarze do wpisu

Tu i teraz

Cały życie na coś czekasz. Czekasz na autobus, dziecko, weekend, wiosnę i pierdolnięcie pioruna. Czekasz na wyniki matury, zdaną sesję i awas. Czekasz, aż ktoś przyciśnie cię ciężarem swojego ciała do ściany i mocno złapie za tyłek. Czekasz, aż w końcu zaleje cię tsunami szczęścia, a szklanka będzie wreszcie pełna.

Tworzymy w głowie scenariusze na szczęście. Patrząc na swoich znajomych widzę, że kredyt we frankach, srebrna lodówka, podziemny parking, praca w korporacji i wesele na sto gości to Mount Everest marzeń. Kiedy wydaje ci się, że jesteś już na samym szczycie, że lepiej być nie możne, nagle okazuje się, że tu i teraz jednak nie jest wystarczająco intensywne, mocne i soczyste. Mrużysz oczy i chcesz więcej, mocniej, szybciej.

Praca nie jest już sposobem na zdobycie środków do życia, a  sposobem na życie. Charówa 80 godzin tygodniowo w świetle monitora, status frequent traveller wylatany w parę miesięcy, wyjazdy integracyjne, wyjścia na kolacje służbowe, telekonferencje późnym wieczorem z USA, a rano z Singapurem mogą wypełnić ci dobę do ostatniej minuty. Dorzuć do tego wyjścia na siłownię i treningi przygotowujące do maratonu (bo przecież teraz każdy biega) i zaczyna brakować czasu na sen.

Świat stał się cholernie skomplikowany, bo masz nieograniczony wybór. Możesz otworzyć szkołę kite-surfingu w Egipcie, uczyć dzieci tabliczki mnożenia w Afryce, albo zostać korposuką w dopasowanej garsonce i jeść to swoje sushi na lunch. Możesz wyjechać w każde miejsce na Ziemi i zacząć wszystko od nowa. Granice są na mapie, a nie w głowie, wystarczy ją tylko otworzyć.

Świadomość tego, że impossible is nothing tak naprawdę nie jest wolnością, a wredną pułapką. Brak ograniczeń, pościg za ruchomym celem, determinacja, żeby broń boże nie stać w miejscu, powoduje że bierzesz udział w wyścigu bez mety.

Ja tak nie chcę. Ja chcę tu i teraz.

wtorek, 14 maja 2013, siberry

Polecane wpisy

  • Come back?

    Ostatnio chodzi za mna mysl o powrocie do pisania, ale waham sie niczym Nike, bo jestem chyba zbyt oldskulowa. Nie wiem jak sie obsluguje Snapchata i nadal mam

  • Lekcja hiszpańskiego #172719

    Na zewnątrz ponad 30 stopnii. W biurze pomimo działającej klimatyzacji i tak jest gorąco. Ściągam marynaarkę, przeciągam się na krześle i mówię: - Estoy calient

  • Happy People Have No Stories

    Ze szklanego wieżowca z obrotowymi drzwami w Londynie, przeniosłam się do małego, położonego na obrzeżach miastach biura, gdzie czas płynie wolniej, żeby nie po

Komentarze
2013/05/14 07:41:06
ha. ja nie jestem zwolenniczką determinacji w takim właśnie wydaniu. znam ludzi, których ta nieustanna pogoń skrzywdziła, wypaliła zupełnie - w wieku ponad 30 lat uczą się żyć na niższych obrotach i nie jest im łatwo. uważam, że to ciągłe 'wyżej, mocniej, dalej' bywa ohydnie szkodliwe, zwłaszcza, że chyba nieczęsto wynika z osobistej potrzeby. my się boimy wycofać z takiego wyścigu, bo kto chciałby wyjść na nieambitnego leniwca, któremu dobrze tam, gdzie siedzi? a część z nas chyba nie widzi alternatywy.
-
2013/05/14 10:08:54
Czy mam Cię jednak poznać z jakimś moim przyszłym (only 2months!) sąsiadem? Dają niesamowitą, wolniejszą, perspektywę ;)
-
2013/05/14 18:23:13
hahha coś mi się tekst na pokoleniu ikea przypomina, ale masz rację trzeba tu i teraz
-
Gość: KM, *.dynamic.chello.pl
2013/05/14 21:21:06
Jeszcze wczoraj zwiedzając Canary Wharf mialam podobne przemyślenia. Szybki lunch, szybki papieros, telefon przyspawany do ucha, wiecznie w ruchu... Mnie by sie tak nie chciało. :)
Sama często mam wrażenie, że nie pasuję do modelu lansowanego w mojej korpo - siegaj szczytów, przecieraj nowe szlaki. Każą biec, ale nie mówią dokąd i po co tak naprawdę. Dziękuję, postoję. ;)
-
2013/05/14 22:31:07
korposuczyzm mnie wprawdzie nie dotyczy, za to odwieczne czekanie - aż za bardzo! Ciągle do czegoś odliczam, wiecznie na coś czekam. "Niech no tylko (cośtam cośtam), to WTEDY WRESZCIE BĘDZIE JUŻ NAPRAWDĘ ZAJEBIŚCIE". Zawsze coś uwiera. A, cholera, nie powinno.
-
Gość: KM, *.dynamic.chello.pl
2013/05/15 20:18:27
znalezione na fb
"W pewnym sensie zawsze masz 17 lat i czekasz aż zacznie się prawdziwe życie."
/H.Coben, "Obiecaj mi"/

:)

siberry(maupa)gazeta.pl


stat4u