Blog > Komentarze do wpisu

Pain is weakness leaving the body

Czuję, iż muszę spełnić swój reporterski obowiązek i zdać relację ze Świata Sportu i Rekreacji.

Otóż przebiegłam te 10 [słownie: dziesięć] kilometrów. W deszczu ze śniegiem, błocie, kałużach i temperaturze oscylującej wokół zera. Biegłam niczym Forrest, Forrest Gump, byłam jak Rydwan Ognia - nie zatrzymałam się nawet na sekundę i nie przeszłam do marszu. Ja, która parę miesięcy temu dostawała zadyszki na samą myśl o truchcie, przebiegłam dziesięć kilometrów. Na kolana, bitches! Dostałam medal na błękitnej wstążce [wszyscy dostali], który teraz wisi sobie nad łóżkiem i pełni dwie funkcje: zbieracza kurzu i motywującą, ale bardziej tę drugą. 

Wciągnęło mnie to całe bieganie. Nie przeszkadza mi śnieg, zima, czy mżawka. Pogoda to tak samo żałosna wymówka jak brak czasu. Tak naprawdę można biegać zawsze i wszędzie. Wyzwaniem jest tylko ten moment, kiedy trzeba zwlec swój zad z kanapy i założyć wygodne buty. Wystarczy wytrwać pierwsze dziesięć minut, a później kiedy ciało jest już rozgrzane, oddech wyregulowany, serce pompuje większe ilości krwi, to po prostu trzeba biec.

Jedyne co mnie martwi to fakt, iż myślałam, że mój metabolizm zostanie wystrzelony w kosmos niczym Łajka. Mocno ograniczyłam ilości spożywanego alkoholu i autentycznie wkręciłam się w to całe zdrowie odżywianie [brokuły gotowane na parze, połówki awokado zjadane z jajkiem na śniadanie, garść migdałów z jogurtem naturalnym, węglowodany to zuo i tego typu klimaty]. Regularny trening siłowy, cardio i do tego biegi. Myślałam, że w kwietniu będę głównie paradować nago, bo to by było tak trochę nie po chrześcijańsku, gdybym chowała tylko dla siebie wyrzeźbione nogi, mięśnie delikatnie zarysowane na ramionach oraz apetyczny tyłek rozgniatający orzechy. Mamy kwiecień i co? Srali muszki do pietruszki.

Słyszę, że się "wylaszczyłam" [nawet boss ostatnio skomentował: Sib, you must have lost some weight, yhm, your face got slimmer... yhmmm, as your line manager I am not really in the position to comment on other parts of your body...]. I wiem, że mięśnie ważą więcej niż tłuszcz. Jednak waga, ta zdradliwa suka, ledwo drgnie. A ja chcę zejść do swojej wagi życia, z czasów, kiedy to przestałam być już białogłową dziewicą. Co więcej, nadal nie mieszczę się w swoje rurki, które leżą na półce "na lepsze czasy", a które nabyłam drogą kupna, parę miesięcy po rozstaniu ze swoim niedoszłym mężem, kiedy to spowił mnie mrok i w ramach rebound therapy zajmowałam się głównie piciem wódki, szlajaniem się po mieście oraz jedzeniem kebabów o trzeciej w nocy od pana na rogu Marszałkowiskiej i Świętokrzyskiej.

Gdzie tu sprawiedliwość ja się pytam, no gdzie?

środa, 03 kwietnia 2013, siberry

Polecane wpisy

  • Come back?

    Ostatnio chodzi za mna mysl o powrocie do pisania, ale waham sie niczym Nike, bo jestem chyba zbyt oldskulowa. Nie wiem jak sie obsluguje Snapchata i nadal mam

  • Lekcja hiszpańskiego #172719

    Na zewnątrz ponad 30 stopnii. W biurze pomimo działającej klimatyzacji i tak jest gorąco. Ściągam marynaarkę, przeciągam się na krześle i mówię: - Estoy calient

  • Happy People Have No Stories

    Ze szklanego wieżowca z obrotowymi drzwami w Londynie, przeniosłam się do małego, położonego na obrzeżach miastach biura, gdzie czas płynie wolniej, żeby nie po

Komentarze
2013/04/04 00:49:08
jak długo ta waga stoi w miejscu?
ile kg i przez jaki czas zrzuciłaś już do tej pory? ;)
-
2013/04/04 01:00:00
oj tam waga - ważniejsze jest to, że lepiej się odżywiasz i dużo się ruszasz. Acha i muszę Cię zmartwić bieganie nie jest najlepszą drogą do założenia rurek (anoreksja tak). Metabolizm też jest wolniejszy bo jeszcze zima co nie ? Stopniowo zwiększaj dystans (umówmy się 10km to taki normalny dystans treningowy) i ciesz się formą :)
-
Gość: HappyBunny, *.42-151.net24.it
2013/04/04 14:30:50
Ja sobie dorzuciłam ostatnio interwały (sprint), bo niestety bieganie długodystansowe daje marne efekty wizualne i trzeba na nie dłużej czekać. Biegam od 1,5 roku, ale po pierwszych porządnych interwałach czułam się jakbym miała zaraz wypluć płuca i opuścić ten padół łez.
-
Gość: Soph, 62.233.251.*
2013/04/04 15:14:14
Wszystko super, ale mżawka, błagam :)
-
2013/04/04 18:37:08
no dlatego też właśnie zapisałam się do dietetyka
no bo nie rozumiem
-
2013/04/04 18:37:25
a i jak czas na te 10 km ?
-
2013/04/04 19:48:31
Od biegania się nie chudnie. Sprawdziłam empirycznie :) Ale to i tak niezły fan. Daj spokój z wagą (cały czas to sobie powtarzam), wytrwale czekaj na dżinsy :)
Mżawka i okolice zera są lepsze niż gorące letnie wieczory do biegania :)
-
Gość: Czuu, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/04/04 20:07:57
Na podkręcenie metabolizmu najlepsze interwały. Do tego ilość spalanych kalorii po treningu jest o wiele większa niż w przypadku aerobów.

Też się obecnie odchudzam i walczę z wagą. Spadłam w cm, ale w kg już nie za bardzo :/ Dlatego warto mierzyć obwody i sprawdzać poziom tkanki tłuszczowej, a nie tylko kilogramy.

A tak poza tym gratuluję biegu, szczerze podziwiam i wierzę, że zastój minie :)
-
2013/04/05 01:02:05
@rhsme: yyyyy... poproszę o inny zestaw pytań ;)

@nie-ma-zmiluj: yes sir - w ten weekend planuję pyknąć 12 km w 70 minut.

@happybunny: racja, ale ja interwały robię na rowerkach, a bieganie po londyńskich parkach uskuteczniem, bo po prostu sprawia mi to radość, jest dobrym treningiem wytrzymałościowym i po prostu chciałam dostać medal ;)

@soph: a wiesz, że nawet sprawdzałam :P FAIL!

@red_thin_line: 1:03, ale było błoto i kałuże po kostki :P

@otewailbi: racja jest coś takiego jak endorfiny biegacza - naprawdę nie wierzyłam, że takie bez sensowane bieganie może sprawić tyle radości!

@czuu: prawda, centymetry spadają, ale ja jednak jestem oldskulowa i najbardziej motywuje mnie liczba, która wyświetla się na wadze:) wiem, gupia sib, ale jakoś nie przemawia do mnie mierzenie tkanki tłuszczowej tym dziwnym plastikowym narzędziem tortur;)
-
2013/04/07 23:00:25
to prawda, nie ma sprawiedliwości na tym świecie, ale ciesz się, że możesz biegać i że czerpiesz z tego radość!Zanim się obejrzysz rurki same wskoczą na Twój tyłek!

siberry(maupa)gazeta.pl


stat4u