Blog > Komentarze do wpisu

Jaś i Małgosia

Jeżeli jesteś Jasiem, to kiedy byłeś mały, ganiałeś po podwórku bawiąc się w policjantów i złodziei, dzieliłeś się z kumplami na zespoły i rozgrywałeś mecze piłki nożnej, albo urządzałeś wyścigi ślimaków. W tych zabawach zawsze był przegrany i wygrany. Od małego uczyłeś się jak poradzić sobie z porażką. Zamiast rozkładać ją na części pierwsze, otrzepywałeś kurz i obmyślałeś taktykę jak skutecznie oskalpować Marcinka, tego rudzielca z bloku na przeciwko, kiedy następnym razem będziecie ganiać się po podwórku udając Indian i kowbojów.

Jeżeli jesteś Małgosią to zamiast walczyć o swoją pozycję w podwórkowej bandzie, rozpychać się łokciami, żeby wybrali cię do zespołu, siedziałaś między lalkami w sukience z tafty i bawiłaś się w dom. Lalki zawsze były przyjaciółkami, chodziły wspólnie na kawę, zakupy i wymieniały się ciuchami. O nic nigdy nie rywalizowały, ba, nawet potrafiły mieć wspólnego męża, kiedy w całym bloku był tylko jeden Ken na stanie [sic!].

Mija paręnaście lat i Małgosia staje się Małgorzatą. Kończy SGH i znajduje wymarzoną pracę w wielkiej, międzynarodowej korporacji. Jest ambitna, koncentruje się na powierzonych jej zadaniach, daje z siebie 100% i naiwnie myśli, że ciężka praca zapewni jej awans. W czasie spotkań odzywa się, tylko wtedy kiedy (jej zdaniem) ma coś odkrywczego do powiedzenia, czyli w sumie rzadko. Zamiast jasnych i precyzyjnych stwierdzeń, używa pytań ("powinniśmy chyba w tym raporcie zamieścić dane XYZ, nie sądzisz?"), czyli tak naprawdę nie wiadomo czy to sugestia, polecenie, czy może po prostu nie wie o czym mówi i zgaduje. W czasie konferencji zamiast integrować się z chłopakami, rozdawać wizytówki na lewo i prawo, pudruje nosek w kiblu, wciąga drugą porcję ciasta (czyli niby jest zajęta, bo je), albo stoi w kącie z resztą kobiet, które równie dobrze mogło by uchodzić za lokalne Kółko Gospodyń Wiejskich.

Kiedy Jan jest wobec swojego zespołu konkretny, zdecydowany i potrafi jednym zdaniem rozstawić wszystkich po kątach, to jest uważany za Szefa Wymagającego. Małgorzata jest po prostu suką. Jan łazi po biurze i nawet nie pytany będzie wszystkim odpowiadać jak to on, ten zajebisty koleś, podpisał kontrakt na pierdyliard dolarów, a pawie piórka będą mu wyrastać z tyłka. Małgorzata powie, że to my podpisaliśmy kontrakt, bo to przecież był wysiłek całego zespołu, więc to, że kontrakt został domknięty to jest jasne, ale nikt za parę tygodni nie będzie pamiętać, czy Gośka podawała w czasie tego spotkania kawę, czy może ogarnęła ten cały negocjacyjny burdel. 

Małgorzata zaaplikuje na stanowisko, tylko wtedy kiedy spełnia ponad 80-90% wymagań. Jan skoncentruje się raptem na paru punktach, które pasują do jego doświadczenia i pójdzie na rozmowę święcie przekonany, że jest wprost idealnym kandydatem na to stanowisko. 

Przymierzając spodnie, które są za ciasne, Małgorzata pomyśli "ale się spasłam - muszę iśc na dietę!".
Jan spojrzy w lustro i powie "coś jest ewidentnie nie tak z tymi spodniami!".   

piątek, 26 kwietnia 2013, siberry

Polecane wpisy

  • Come back?

    Ostatnio chodzi za mna mysl o powrocie do pisania, ale waham sie niczym Nike, bo jestem chyba zbyt oldskulowa. Nie wiem jak sie obsluguje Snapchata i nadal mam

  • Lekcja hiszpańskiego #172719

    Na zewnątrz ponad 30 stopnii. W biurze pomimo działającej klimatyzacji i tak jest gorąco. Ściągam marynaarkę, przeciągam się na krześle i mówię: - Estoy calient

  • Happy People Have No Stories

    Ze szklanego wieżowca z obrotowymi drzwami w Londynie, przeniosłam się do małego, położonego na obrzeżach miastach biura, gdzie czas płynie wolniej, żeby nie po

Komentarze
2013/04/26 07:05:56
Bardzo trafne.
Widzę też drobne korelacje z pewnym artykułem z HBR ;-)
-
2013/04/26 07:46:31
A jak dla mnie to coś się mocno poślizgnęło przy tej całej emancypacji. Kobiety się od mężczyzn różnią. I bardzo dobrze. Nie sądzę, żebyśmy miały gorzej, mamy inaczej. Jasne, są takie fajne czasy, że kobieta może być górnikiem, hutnikiem, dealerem walutowym i CEO, jak chce. A mężczyzna pielęgniarką. Jak czytam o tych Jasiach sadzanych do lalek i Małgosiach którym się koparki kupuje zamiast kucyków pony, to mi słabo. Kobieta jest silna swoją kobiecością, nie udawaniem, że nic jej nie różni od mężczyzny.
-
2013/04/26 09:04:43
To jak, czy to Małgosia powinna być bardziej Jasiem, czy Jaś bardziej podobny do Małgosi? Uprasza się o pominięcie kwestii, co by ładniej wyglądało.

(Mam zdanie, ale i tak postawiłem pytanie. Holy Shit, własnie odkryłem prawdę o sobie:)
-
2013/04/26 09:14:53
Jaś ma być Jasiem, a Małgosia Małgosią!

Nie chodzi o to, że pewne zachowania są gorsze, czy lepsze. Są po prostu inne.
A Jaś i Małgosia mają obowiązek mieć świadomość istniejących różnic.

Na przykład mi osobiście nie przyszłoby do głowy, żeby aplikować na stanowisko spełniając 90% kryteriów, bo wyszłabym z założenia, że po prostu będę się na nim nudzić, bo nie nauczyłabym się na nim niczego nowego. Jednak teraz, rekrutując kogoś do swojego teamu, zamiast przeglądać stos CV od mężczyzn, którzy spełniają ułamek wymagań, więcej czasu poświecę na rozmawianiu z osobami, które być może nigdy nie zaaplikowałoby na to stanowisko, bo w swojej głowie uważają, że nigdy nie dostaliby tej roboty, bo nie spełniają 100% wymogów.
-
2013/04/26 09:50:11
jak zwykle w punkt
wszystko jest we łbie, nawet dieta nie jest na talerzu, proste, a jednak
-
2013/04/26 10:13:40
Pozwalam sobie nie zgodzić się z powyższym obrazem. Na podwórku dorastałem z dziewczynami, które nie tylko szalały z chłopakami, ale też i potrafiły skutecznie zawalczyć o swoje za pomocą pięści.W swojej karierze zawodowej wielokrotnie trafiałem na 'suki' idące do przodu po trupach, chwalące się cudzymi osiągnięciami (jako swoimi), wykorzystujące najmniejsze potknięcia współpracowników do dyskredytowania ich w oczach przełożonych. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że częściej się spotkałem z taką postawą u kobiet niż u mężczyzn. Doskonale rozumiem Twoje frustracje, bo nie potrafię tak się zachowywać, kłamać w CV, podkładać świnie i donosić na kolegów, ale nie zgadzam się na wprowadzanie tu podziałów w/g płci.
-
2013/04/28 01:42:49
a ja mam w nosie statystyki rozkładu zachowań męskich i żeńskich płci w społeczeństwie oraz pseudo-wyzwolony prawie feminizm w komentarzach wyżej. Mam w nosie, bo - Sib, mistrzu mój, po raz kolejny napisałaś notkę idealnie trafiającą mi w rozkminę, która dzieje mi się pod czochratą. I nawet nie wiesz, jak Ci za to dziękuję :).

Udało mi się niedawno zaliczyć tzw reasoning test w jednym z większych korpo w Warszawie. Przygotowuję się więc w związku z tym do kolejnego etapu rekru, czyli rozmowy na temat mojego cv. W tym cv mam wpisane cztery lata jako członek organizacji studenckiej, z czego dwa jako przewodnicząca. I mimo iż na poziomie świadomości WIEM, że to ja i moje dzikie tyranie i zawzięcie postawiły tę organizację na nogi, to jednocześnie... a ile z tego było dziełem przypadku? pozytywnych splotów okoliczności? co właściwie przez te dwa lata zrobiłam sama na tyle, żebym mogła czuć się w pełni uprawniona, aby o tym opowiadać? bo może jednak nie byłam aż taka pilna i wytrwała, jak mi się wydawało? może to wszystko mogło dziać się lepiej? może gdyby na moim miejscu był ktoś inny, to poradziłby sobie żwawiej, sprawniej, w ogóle cudowniej? może miałby bardziej sensowne pomysły? może ja tam wręcz przeszkadzałam? po co ja się tam w ogóle pchałam?... -- tak, i mimo iż raczej nie jestem głupia, nie jestem zahukana, dla tej organizacji jestem też tak w ogóle dziś jednym z bardzo nielicznych członków honorowych (czyli osobą ewidentnie docenioną przez całe gremium ludzia za zasługi), to moja głowa cały czas pełna jest takich pytań, niepewności, domysłów. Ciężko żyje się z taką głową na co dzień. Dlatego dziękuję Sib za delikatne (aco! polecę patosem ;)) naprostowanie mi rzeczywistości :* ;).
-
2013/04/29 01:22:52
@czterypiwa: notka miała być lekką generalizacją, a nie leceniem stereotypami - ale oczywiście jak w każdym rozkładzie normalnym są odchylenia od większości, czyli od luźno zdefiniowanej "normy" - zatem w każdym korpo będą kobiety 'suki' i mężczyźni występujących w roli 'spolegliwych misiaczków':) na co dzień obserwuję ogromne różnice pomiędzy zachowaniami kobiet, a mężczyzn w biurze, a faktem jest, że pewne zachowania niesamowicie pomagają wspinać się po szczebelkach kariery, a inne sprawiają, że możesz być fantastyczny, ale przez lata będziesz jedynie wciskać F9.

@rhsme: trzymam kciuki za kolejny etap rozmowy - rozwal ich tam!
I pamiętaj, że mówimy "ja zrobiłam"/"ja dostarczyłam" ;) oraz przemyśl i przygotuj sobie przykłady "z życia wzięte", bo w czasie interwju każde stwierdzenie najlepiej podeprzeć konkretami, czyli "moją mocną stroną jest ABC, co udowodniłam pracując przy XYZ". Z tego co ludzie wypisują w CV to obecnie każdy jest np. zajebistym "team player", ale nie każdy potrafi podać przykład, żeby to udowodnić. Daj znać jak poszło ;-)
-
2013/04/29 07:24:29
To ja na koniec dodam jeszcze od siebie cytat z Polityki, jednego z dodatków: "Jesli kobiety okazują uległosć, to są źle oceniane jako przełożone. Jesli zas okazują dominację i podkreslają swoje sukcesy - źle są oceniane jako kobiety".

siberry(maupa)gazeta.pl


stat4u