Blog > Komentarze do wpisu

Z Archiwum X

Otwieranie Archwium X to trochę jak otwieranie puszki Pandory. To co jest w środku wydaje się być niezwykle intrygujące, ale przecież od samego początku wiadomo, że będą z tego tylko kłopoty.

Mężczyzna raczej ma świadomość, że będąc w okolicach trzydziestki nie jestem dziewicą [chociaż ostatnio dowiedziałam się, że takie cuda, choć na wymarciu, jeszcze sporadycznie występują w przyrodzie], tak samo jak ja doskonale zdaję sobie sprawę, że on kiedyś był na dziwkach. Jednak czy potrzebuję usłyszeć to z jego ust? Czy on chciałby usłyszeć szczegółowy opis mojego pierwszego razu? Niekoniecznie.

Wiadomo, że w pewnym wieku masz pewien bagaż doświadczeń, cały inwentarz związków długodystansowych, ale też sprintów z tego typu od zmierzchu do świtu, blizny, które widać na pierwszy rzut oka, ale też takie, które obrosły już całkiem konkretnym pancerzem. W związkowe tabula rasa można było pobawić się, wtedy kiedy pierwszy raz na ustach poczułeś gorzki smak wódki, a widok biegających koleżanek z klasy w szortach w czasie WF-u przyprawiał cię o mały zawrót głowy, czyli coś w okolicach wczesnego liceum.

Ja od pytań dotyczących Archiwum X trzymam się z daleka. Naprawdę wiedza na temat przebiegu mojego partnera, choć kusząca jest tak naprawdę zupełnie bezużyteczna. Ilość, o ile w ogóle podana liczba jest prawdziwa, świadczy jedynie o tym, czy ktoś się wyszumiał, czy też może wedle własnego uznania prowadził zakonniczy tryb życia.

Im więcej znasz szczegółów, tym bardziej zaczyna działać wyobraźnia, a porównywanie się do poprzednich partnerów to już czysty masochizm. Naprawdę nie chcę wiedzieć, że wszystkie jego byłe były krótkowłosymi, filigranowymi blondynami, lubiącymi hasać w przykrótkich kieckach do połowy uda, tak samo jak on zapewne nie chce wiedzieć, że to co mówią o śródziemnomorskim temperamencie to prawda.

A przy wysłuchiwaniu opowieści o nieszczęśliwej miłości, i ten jednej jedynej, the one that got away, otwiera mi się scyzoryk w kieszeni. Ogarnij się! Ona i tak nie była twoim ideałem, tylko wymuskanym wytworem twojej głowy, zwykłą fantazją, która po ślubie i tak przestałaby malować specjalnie dla ciebie usta na czerwono, spod sukienki po czasie zaczełyby wystawać lekko sflaczałe uda, a miłości francuskiej doświadczałbyś raz do roku, czyli jedynie w swoje urodziny. Jak pisze znana blogerka, po jakimś czasie trzeba i tak zapalić nową świeczkę.

Zamiast orać w przeszłości, spowiadać się ze swoich pierścionków zaręczynowych, wolę posłuchać o tym przy jakiej muzyce ubóstwia prowadzić samochód, co powoduje, że w żyłach gęstnieje mu krew, na jakim filmie ostatnio prawie płakał [wiadomo, że to prawie to taki eufemizm], dżizas, naprawdę wolę się dowiedzieć, czy je pomidorową z ryżem, czy z makaronem niż przebrnąć przez katalog jego byłych.

wtorek, 17 lipca 2012, siberry

Polecane wpisy

  • Come back?

    Ostatnio chodzi za mna mysl o powrocie do pisania, ale waham sie niczym Nike, bo jestem chyba zbyt oldskulowa. Nie wiem jak sie obsluguje Snapchata i nadal mam

  • Lekcja hiszpańskiego #172719

    Na zewnątrz ponad 30 stopnii. W biurze pomimo działającej klimatyzacji i tak jest gorąco. Ściągam marynaarkę, przeciągam się na krześle i mówię: - Estoy calient

  • Happy People Have No Stories

    Ze szklanego wieżowca z obrotowymi drzwami w Londynie, przeniosłam się do małego, położonego na obrzeżach miastach biura, gdzie czas płynie wolniej, żeby nie po

Komentarze
2012/07/17 10:06:21
"Im więcej znasz szczegółów, tym bardziej zaczyna działać wyobraźnia" - ej, nie przesadza koleżanka? naprawdę to ma znaczenie? może wczesne liceum, ale teraz, teraz powoli zaczyna się epoka drugich żon i trzeciego dziecka z ósmą partnerką, nie przeskoczysz, więc omijaj :>
-
2012/07/17 11:36:04
racja dziewcze. Ja jak slysze jakies glupoty o bylych, od razu zaczynam przekrecac sie na piecie.
O swoich doswiadczeniach raczej nie opowiadam, chyba ze kobietom ktore juz z gory sklasyfikowalem jako nie opuszczajace "friend zone".
-
2012/07/17 13:12:11
Znaczy towar eksportowy zaczął snuć wspomnienia? ;)
-
2012/07/17 13:55:50
Sib tylko nie bądź okrutna i nie przycinaj knota towarowi eksportowemu, tfu świeczce:D
-
2012/07/17 15:28:48
oo, nie znoszę. zaprawdę nie wiem, na co komu taka wiedza, stres tylko niepotrzebny. z czasem duchy przeszłości i tak wyłażą - ze zdjęć, przypadkowych spotkań, urywków rozmów. osobiście uważam, że lepiej nie wiedzieć zbyt wiele - lepiej chyba wiedzieć tym mniej, z im starszym i bardziej bogatym w doświadczenia damsko-męskie osobnikiem mamy do czynienia. ja w każdym razie tak wolę, spokojniej śpię ;) a już nawijka o niegdysiejszych miłościach życia to dramat i jakaś nieszczęsna spychoterapia...
-
2012/07/17 16:18:15
"Spychoterapia" - czasem brakuje mi przycisku "LAJK" w bloxowych komentusiach - bardzo udane określenie, jedno słowo, max treści :>
-
2012/07/17 19:44:00
bezdenna głupota, przecież to blogaski są od tego, żeby snuć swe meandry wynurzeń, ech
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2012/07/17 20:59:31
A nie jest tak, ze im bardziej kogos poznajesz i wiesz juz czy pomidorowa z ryzem, czy makaronem, czy jajecznica, czy omlet na sniadanie, to chcesz poznac jego przeszlosc? Nie na poczatku, tylko potem, gdy zaczynacie sie przyjaznic, a relacja jest oparta coraz bardziej na bliskosci emocjonalnej. Tez nie lubie rozgrzebywania i analizowania starych historii, ale mozliwosc dowiedzenia sie z kim byl, co przezyli, czego sie nauczyl i jakie wnioski wyciagnal z bycia z dana osoba, jest moim zdaniem cenna.
-
2012/07/23 12:19:25
Przeżyłem ze swoją 15 lat, nie znam i nie chcę znać szczegółów "z przed". Nie rozumiem też jak można komuś opowiadać o swoich wyczynach, bo po co? Chwalić się czy żalić?
-
2012/07/25 12:24:22
Niby racja, ale człowiek lubi opowiadać po prostu. Niekoniecznie jest to chwaleniem się ;-)

siberry(maupa)gazeta.pl


stat4u