Blog > Komentarze do wpisu

Let the games begin!

Kiedy w piątek jechałam do pracy przyklejona całym ciałem do rozsuwanych drzwi w metrze mój wzrok przyciągnął napis This station will be exceptionally busy during the Olympics. Ciekawe jak oni chcą tu upchnąć jeszcze więcej ludzi, bo moim zdaniem, stan krytyczny ładowności tych metalowych puszek bez klimatyzacji osiągnęliśmy już kilkaset kilogramów mięsa armatniego temu. Jedyna nadzieja w tym, że większość Londyńczyków postanowiła opuścić miasto na czas Igrzysk Olimpijskich, bo i bez tego wszyscy tubylcy mają dość "bloody tourists". Jak się dowiedziałam w biurze, tacy turyści za wolno chodzą, rozkładają mapy tuż po wyjściu z metra blokując swobodny przepływ lokalnej ludności, ciągle pytają gdzie jest kwadrat Elżbiety II, i stoją po lewej stronie ruchomych schodów, a przecież wiadomo, że stać można tylko i wyłącznie po prawej stronie i co najważniejsze - nie potrafią ustawić się prawidłowo w kolejce, a "an Englishman, even if he is alone, forms an orderly queue of one". 

Oglądałam otwarcie Igrzysk, bo to będzie temat numer jeden przy korporacyjnym wodopoju w poniedziałek. Myślę, że większość świata mogła jednak nie zrozumieć koncepcji zamienienia Stadionu Olimpijskiego w pastwisko dla owiec. Zielone wzgórze z drzewem na szczycie, stogi siana, kręte strumyki i kobiety w czepkach na głowie i koszulach nocnych do kostek miały przypominać scenerię rodem z malowniczej brytyjskiej wsi, ale obawiam się, że przeciętny telewidz wsuwał popkorn, popijał go colą i myślał sobie WTF?! Kto ma numer do dealera reżysera tej całej ceremonii otwarcia?! Bardzo podobał mi się wstawka z Bondem [kto by pomyślał, że Elka ma taki dystans do siebie],rozbawił mnie Jaś Fasola, a znicz olimpijski wydawał mi się jakąś marną, nowoczesną popierdółką, dopóki wszystkie lejki nie połączyły się jednym płomieniem i wtedy zrobiłam łał. Nie podejmuję się próby analizy wstawki z NHS i tańczącymi pielęgniarkami, ani nawet luźnej interpretacji co autor miał na myśli, bo to zdecydowanie zadania dla specjalistów z lek. med. przed nazwiskiem.

Dzisiaj w okolicach szesnastej, Polska zajmowała czwarte miejsce w klasyfikacji medalowej. Zatem kredka kibica zakupiona w czasie Euro, może jeszcze się przydać, zwłaszcza, że mam bilety na męską siatkówkę, elo.

Oraz przyznam się, niieco przerażają mnie te jednookie "maskotki" olimpijskie. Sorry, ale znacie fajną bajkę o cyklopie? No właśnie, ja też nie. Chociaż ja dopiero niedawno przestałam bać się laleczki Chucky, więc może nie jestem dobrym benchmarkiem. W każdym razie maskotki od których ewidentnie promienieje zuo, wyrosły w mieście gęściej niż krasnale ogrodowe w Turyngii, więc wracając wieczorem do domu trzeba mieć się na baczności. 

Zadziwia mnie ilość pytań na temat tego, czy nie boję się ataku terrorystycznego w Londynie. Nie myślę o tym, bo umrzeć można nie wychodząc z domu, ale dzisiaj, kiedy kot koleżanki wywołał małe trzęsienie ziemi niespodziewanie skacząc mi rano na poduszkę, obudziłam się przerażona z myślą TALIBOWIE ATAKUJĄ! Wstrętny sierściuch. Za karę nie było mizianka po śniadaniu.

sobota, 28 lipca 2012, siberry

Polecane wpisy

  • Come back?

    Ostatnio chodzi za mna mysl o powrocie do pisania, ale waham sie niczym Nike, bo jestem chyba zbyt oldskulowa. Nie wiem jak sie obsluguje Snapchata i nadal mam

  • Lekcja hiszpańskiego #172719

    Na zewnątrz ponad 30 stopnii. W biurze pomimo działającej klimatyzacji i tak jest gorąco. Ściągam marynaarkę, przeciągam się na krześle i mówię: - Estoy calient

  • Happy People Have No Stories

    Ze szklanego wieżowca z obrotowymi drzwami w Londynie, przeniosłam się do małego, położonego na obrzeżach miastach biura, gdzie czas płynie wolniej, żeby nie po

Komentarze
2012/07/28 22:33:30
może te maskotki to inspiracja futuramą ?
i skoro masz bilety na siatkę to porzucaj się na Żygadłę w moim imieniu, elo
-
Gość: Kasica, *.ajc.com.pl
2012/08/10 21:21:42
a ja muszę przyznać, że samo przedstawienie bardzo mi się spodobało... takie sielskie i swojskie :) aż miałam ochotę cofnąć się do takiej epoki :) w przeciwieństwie do nas "światowych Polaków" nie wstydzą się pokazać "wioski" na stadionie (koko koko euro spoko). Byłam też pod wrażeniem transformacji, która w trakcie tego przedstawienia się dokonała na oczach widzów. Trzeba przyznać, że się postarali, ale to pewnie kwestia gustu.
pozdrawiam :)

siberry(maupa)gazeta.pl


stat4u